My Lands: Black Gem Hunting

My Lands Discussion Board
Teraz jest czwartek, 18 lipca 2019, 07:39

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: sobota, 1 czerwca 2013, 22:52 
Offline
Eskwair

Dołączył(a): poniedziałek, 26 listopada 2012, 11:26
Posty: 38
Wielka wojna na ziemi elfów
Legenda głosi, że Elfy niegdyś zostały zaatakowane przez władców czterech zdradzieckich ras… Niektórzy mędrcy mający dar jasnowidzenia wróżą ich powrót pod najstraszliwszą z możliwych postaci…
Tymczasem…
Gdzieś tam w zapomnianym starożytnym świecie ukrytym przed śmiertelnikami żyją Elfy, rasa dobrych stworzeń podobnych do ludzi. Jak żaden inny ród miłowały pokój, ale gdy nadchodził czas wojen stawały ramie w ramie by walczyć.. Ich pieśni kiedyś tak uwielbiane a teraz zupełnie zapomniane niosły się echem po zaczarowanych lasach.
Tam gdzieś żyła piękna elfa czarodziejka, zwała się Ewelina. Gdy przechodziła przez zaczarowany las nawet drzewa kłaniały się jej w pas. Jej ciepłe elfie serce urzekało miłością, jej oczy przepełnione radością potrafiły uleczyć popękane serce, jej dłonie jak zaklęte zwoje przynosiły ulgę w cierpieniu. Wszyscy wiedzieli, że ma niezwykłą moc uzdrawiania i dzięki tej zdolności każdy wojownik po walce błyskawicznie odzyskiwał siły.
Obrazek Obrazek

Nieopodal mieszkał dzielny wojownik o imieniu Jadu. Mimo swoich bogactw i licznych wojsk, którym dowodził, pozostał skromny i o szlachetnym sercu. Nie nosił pozłacanych zbroi i ozdabianego diamentami miecza. Jego kolczuga nie wyróżniała się niczym z tłumu. Jedynie jego spojrzenie zdradzało potęgę a zarazem smutek. Plotka głosi, że był to potomek wielkich królów, władających ongiś zaczarowanymi lasami, tych, którzy w zamierzchłych czasach zwyciężyli potężnych najeźdźców.
Obrazek Obrazek

Przypadek sprawił, że ów wojownik spotkał na swej drodze czarodziejkę Ewelinę i zauroczony jej dobrocią w głębi serca postanowił za wszelką cenę dochować jej wierności i bronić przed wszelkim niebezpieczeństwem.
Od tamtej pory odbyli wiele wspólnych wypraw. Stoczyli wiele bitew. Niejednokrotnie jedno drugiemu ratowało życie…
Tak zrodzone i pielęgnowane zaufanie sprawiło, że pewnego dnia, siedząc nad jeziorem jadu zwierzył się Ewelinie, że z niepokojem patrzył w przyszłość. Ciągle zdawało mu się, że coś się wydarzy. Coś wielkiego, ale i groźnego… To było tylko przeczucie i jak na razie na ziemi elfów nic nie wskazywało na niebezpieczeństwo.
Czarodziejka zdawała się nie przejmować słowami przyjaciela, choć sama w głębi serca dostrzegała w ich krainie subtelne zmiany mogące świadczyć o śmiertelnym niebezpieczeństwie…
Wkrótce potem zaczęły pojawiać się niepokojące doniesienia o nadzwyczaj silnych potworach, których nie sposób pokonać przy pomocy jednej armii… To nie były te chordy znudzonych zabłąkanych duchów, które z chęcią staczały bitwy z elfami by dostarczyć im rozrywki., tylko krwiożercze bestie żądne krwi niewinnych elfów.
By zapobiec katastrofie, mieszkańcy Zaczarowanych Lasów poprosili o pomoc poszukiwaczy, którzy mieliby przeczesywać okolicę w poszukiwaniu podejrzanych sygnałów. Specjalnie dla nich w wioskach rozbijano namioty, aby mieli gdzie spożyć strawę oraz wypocząć po całych dniach wędrówki. Po wielu z nich ślad zaginął.
Obrazek

Niepokojące wieści okazały się prawdziwe, wróg skuszony bogactwem krainy elfów, słynącej z obfitujących w ryby jezior i licznych kopalni złota oraz szybów wypełnionych po brzegi skarbami, stało się…
Obrazek

Przeciwnik zaatakował i zapanował chaos…
Obrazek

Nieprzejednany wróg, żądny krwi niewinnych a na jego sztandarach zagłada.. strach zagościł w sercach nawet najdzielniejszych mężów. Potwory wzmocnione, starożytną magią, wydawały się niepokonane.
Obrazek

Ich władcy, bestie zrodzone z pradawnych koszmarów były w posiadaniu dotąd nieznanych ponurych artefaktów o zabójczej moc. Żaden śmiertelnik ani nawet elf nie byłby w stanie ich pokonać. Jedynie przy pomocy czarów i niezrównanych armii można było stawić im czoła.
Wówczas przerażeni mieszkańcy zaczarowanych lasów przybyli prosić o pomoc czarodziejkę Ewelinę i jej przyjaciela jadu.
Pamiętni pradawnych legend szybko zorientowali się, że to źli władcy powrócili by się zemścić na najłagodniejszej z ras. Mieszkańcy zaczarowanych lasów nie umieli się bronić, a stwory plądrowały wioski młodych niedoświadczonych władców, podpalając dobra i zabijając setki niewinnych ludzi.
Ewelina i jadu domyślili się, ze jedynym sposobem na przechytrzenie wroga jest zbudować niepozorną osadę nieopodal siedzib potworów… Zastawili pułapkę na wszystkich Panów Mroku, jednocześnie próbując zakraść się do ich fortec…
Obrazek

I tak rozpoczęła się wojna.
Trzeba było wiele przygotowań, długie tygodnie pracy nad nauką zaklęć i szkoleniem wojska. Powstał podziemny poligon do ćwiczeń dla nowych żołnierzy. Wielu ich ginęło na polu bitwy, jednakże chętnych wciąż przybywało
Obrazek

Nadszedł czas by stoczyć decydujące bitwy…
Obrazek

Pokonano trzech władców, czwartego zaś udało się pojmać…
Obrazek

Niestety Ildryilas, ostatni z władców zdążył uprzedzić swych pobratymców i opuścili oni swe gniazdo nim poszukiwacze zdołali je odkryć.
Zdawało się, że pozbawiony domu, osamotniony stwór będzie prosił o łaskę i zwrócenie wolności. On jednak zdawał się dziwnie podniecony sytuacją, jakby wiedział o czymś straszliwym… Któregoś dnia zdradził swoje myśli…
„Wszyscy zginiecie! Niebawem przybędą tutaj chordy moich braci tak potężne, że żadne stworzenie na tej ziemi nie da im rady! Zamieszkam tam i wówczas nikt nie będzie mieć mocy by nas pokonać! Spalimy ten świat!”
Nie dowierzając stworowi, dwójka przyjaciół postanowiła zatrudnić więcej poszukiwaczy, którzy objęli zasięgiem badaniami bardziej odległe tereny.
Tak minął tydzień… Drugi… I nic się nie działo. Ostatni z władców siedział w lochu, nie tracąc wiary w prawdziwość swoich słów….
Kolejny tydzień… Rozpoczął się turniej. Jadu i Ewelina chcąc zadbać, by turniej przebiegał bez zakłóceń dla mieszkańców Zaczarowanych lasów, zapłacili eksploratorom, aby ci mogli lepiej karmić swoje konie i szybciej przeczesywać zakamarki królestwa w poszukiwaniu rzeczonego przez Władcę potworów legowiska, w którym miałby zamieszkać.
Tymczasem zamiast gniazd pełnych wstrętnych śmierdzących stworzeń poszukiwacze znosili sztandary w różnych kolorach… Najpierw niebieskie, potem zielone… i do tego czerwone. Zbierane w komplet są symbolem pokoju, tak więc każdy władca pragnie mieć choć jeden taki komplet...
Obrazek

Mimo, że jadu i Ewelina znajdowali sztandary i zbierali komplety, nie o to im chodziło. Wciąż zaniepokojeni słowami wielkiego potwora znajdowali rozmaite legowiska, ale żadne nie było tak Silne, by nie dali mu rady…
W połowie turnieju nie uszło ich uwadze, że zielone sztandary jakby znikły… Przez 3 kolejne dni Magowie nie znaleźli niczego. Jakieś ciemne moce zawładnęły ziemią elfów.
Tam, gdzie zawsze szczęście dopisywało teraz znalezienie sztandaru graniczyło z cudem… Zamiast tego pojawiało się coraz więcej siedzib potworów. Jadu i Ewelina walczyli z nimi, pokonując jedna za drugą, ale to nie skutkowało. Na miejsce tych pokonanych pojawiały się nowe, jeszcze mocniejsze… To musiało mieć coś wspólnego z Władcą potworów…
Zastanawiał również fakt, że dary bogów za pokonanie potworów są coraz hojniejsze, jakby bardzo im zależało, by przeganiać te maszkary ze swych włości.
Jakby tego było mało Władcy okolicznych ziem odkrywszy, że na Zaczarowanych lasach jest okazja do zrabowania nieskompletowanych sztandarów, nieustanie usiłowali najeżdżać te tereny.
Nastał kolejny burzowy dzień gdy elfia wiedźma przeglądała raport przemoczonego eksploratora. Chłopak był młody, a w oczach jego widniało przerażenie. To co przedstawiał raport z pewnością przyprawiłoby o obłęd niejednego elfa.
Obrazek

Czarodziejka nie zastanawiała się długo, błyskawicznie wezwała skrybę i kazała sporządzić kopię raportu dla Wojownika jadu. Dodała do tego krótką notatkę z prośbą o radę i ewentualną pomoc. Podczas gdy posłaniec biegł z wieściami do zamku wojownika, …
Obrazek


*******
W jego królestwie od tygodni panowało wielkie napięcie.
Kolejne dni poszukiwań nie przynosiły oczekiwanego rezultatu. Martwił się, nie tyle sobą, co Czarodziejką.
Spacerował nerwowo po swojej komnacie… Była pora kolacji, ale jadu nie czuł głodu. Martwił się i to sprawiało, że jego własne potrzeby zdawały się nie istnieć.
Wtem do pomieszczenia wbiegła Generał Anan, drobna kobietka ubrana w niepozorną zbroję.
-Mistrzu, wiadomość z pieczęcią GoldenJardu!!!
-Ach, prędko ,to na pewno coś ważnego!
Serce w piersi jadu podskoczyło aż do gardła. Nie mógł oprzeć się myśli, że coś złego stało się jego pani… Anan wyciągnęła rękę na której spoczywała zapieczętowana wiadomość. Wziął ją do ręki i drżącą dłonią przełamał pieczęć. Powoli, by z wrażenia nie upuścić cennego skrawka papieru, rozwinął liścik i spojrzał na zawartość. Z ulgą rozpoznał pismo Czarodziejki. Jest bezpieczna.
Czytając wydawał się coraz bardziej zafrasowany… Chwilę jeszcze patrzył w kartkę, następnie przejrzał kopię mapy i raport szpiegów.
Musiał się zastanowić, a decyzję trzeba było podjąć szybko…
Usiadł i pośpiesznie zaczął moczyć pióro w atramencie, pisząc odpowiedź Ewelinie. Anan już nie było. Pobiegła wykonać wszystkie rozkazy, pozostawiając Mistrza samego z kartką papieru i piórem…
Wtem do komnaty wszedł niepewnie zdyszany posłaniec. Jadu właśnie przybijał pieczęć do swojej wiadomości. Podając ją chłopakowi ryknął:
-Migiem! Nie mamy czasu!
*******
Ewelina szybko przeliczyła siły swoje i sojusznika. Ze zdumieniem stwierdziła, że całe ich wojska nie mają żadnych szans przeciw tak mocnemu przeciwnikowi…
Ale dzielni najemnicy, którzy całe tygodnie otrzymywali hojne wynagrodzenie i wyśmienite jadło goszcząc w zamku zaofiarowali swoją pomoc. Kilkadziesiąt tysięcy mężnych, silnych wojowników było gotowych zginąć w imię swojej Pani.
Mimo ich dzielnej postawy okazało się, że potwory w dalszym ciągu mają przewagę, gdyż obrały na swą siedzibę pustynię, Na tych terenach elfy nie umiały tak dobrze się bronić. Wciąż brakowało im sił.
Gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, czarnoksiężnik przesłał swą odpowiedź:

„O Pani,
Czym prędzej musimy rozprawić się ze zgrają stworów, nim ten potężny nekromanta ucieknie z Twego lochu i dołączy do tej bandy krwiożerczych bestii.
Assasyni ucztujący w mym zamku już są gotowi do wymarszu, ostrzą miecze i polerują zbroje. Ufam, że najemnicy goszczący u Ciebie, moja Pani, dołączą do tej eskapady by pod jednym sztandarem elfickim się zjednoczyć i stoczyć największą w dziejach bitwę!
Wyruszymy tuż za nimi, dotrzymując im kroku ”
Czym prędzej oddziały Eweliny zostały zawrócone z planowanej wyprawy na zuchwałego wroga, który nieustannie szpiegował jej włości. Nawet poszukiwany przez wszystkich sztandar w kolorze szmaragdu, który zamierzała odbić, nie był teraz ważniejszy od bezpieczeństwa całego rodu elfów.
Assasyni powołani przez jadu oraz najemnicy z zamku GoldenJardtak bardzo palili się do boju, że wyprzedzili armie elfichwładców.
Pogoda była paskudna, padało, grzmiało, niebo rozdzierały błyskawice. Nawet wysokie drzewa nie chroniły przed deszczem. Zziębnięci i przemoczeni wojownicy maszerując śpiewali pradawną pieść, zagrzewającą do boju. Dziesiątki tysięcy męskich głosów rozbrzmiewało echem między drzewami, nalewając w serca dzielnych maszerujących elfów nadzieję na wygraną bitwę.
Wreszcie doszli do granicy zaczarowanego lasu. Śpiew ucichł. Deszcz przestał smagać ich twarze.
Tu zaczynało się nieznane, wręcz wrogie. Tu mieli stoczyć bitwę. Gdzieś tu czekała na nich śmierć lub chwała.
Anan, wielka wojowniczka znana ze swej potęgi w całym południowym królestwie oraz Eltharion, protegowany Czarodziejki Eweliny, potężny uzdrowiciel, wyznaczeni do dowodzenia bitwą szybko wydawali rozkazy by formować szyki, przygotować tarczę i wyciągnąć miecze, gdy…
Usłyszeli szczęk ostrzy…
To assasini i najemnicy, zaskoczeni przez zgraję potworów! Zostali złapani w pułapkę! Ktoś musiał uprzedzić stwory o przybyciu wrogich wojsk!
Eltharion i Anan spojrzeli na siebie i już wiedzieli… Czym prędzej pognali wojsko na ratunek pobratymcom. Już nie było odwrotu. Musieli walczyć.
Ich uwagi nie uszedł fakt, że wokół znów zrobiło się nienaturalnie cicho. Podążali w głąb pustyni, szukając śladów walki.
I znaleźli.
Obrazek

Nieopodal miejsca w którym się znajdowali leżały setki rozrzuconych, brutalnie poszarpanych ciał… Ciał ich przyjaciół… A gdzieś między nimi można było dostrzec cuchnące zwłoki maszkar z piekła rodem. Wyglądały przerażająco. Na twarzach przybyłych widać było trwogę.
Nie było czasu do namysłu. Ziemia zadrżała i z jej rozstępów wyłoniły się ukryte oddziały potworów. Anan słyszała w oddali krzyki Elthariona, motywujące wojsko do walki.
„Nie poddawajcie się, nie pozwólcie, by śmierć naszych przyjaciół poszła na marne! Musimy pomścić ich sponiewierane ciała! Wygramy tę bitwę!”
Po tych słowach zaczął nucić pieśń wojenną, Anan dołączyła do niego a za nimi zaczęli śpiewać wszyscy wojownicy. Wkrótce całe pole bitwy rozbrzmiewało elficką pieśnią, zmieszaną ze szczękiem stali jękami konających i rykiem rannych duchów.
Zdawało się, że bitwa będzie trwać wieczność. Żołnierzom kończyły się mikstury dodające sił, rannych przybywało, coraz mniej mężów było zdolnych kontynuować walkę.
Wówczas Anan zorientowała się, że jedyną ich szansą jest rzucenie klątwy na potwory. Szybko ukryła się pod najbliższą wydmą, wyciągając zza pasa zwój śmierci potworów. Jego działanie zwielokrotniało ataki przeciw tym maszkarom. Znalazła go niedawno w jednej opuszczonej ruinie, i uznała, że to najlepszy czas by go użyć. Zaczęła szybko odczytywać kolejne wersety czaru, w powietrzu było czuć rosnącą moc walczących elfów. Anan ujrzała zbliżającego się z boku wielkiego straszliwego ducha, zmierzającego z maczugą w jej kierunku. Nie przerywając odczytywania zwoju zacisnęła rękę mocniej na rękojeści miecza, przygotowując się na starcie. Odczytała ostatnie słowo, gdy napastnik uniósł maczugę nad jej głową…
Anan pomyślała, że to koniec… Ostatkiem nadziei uniosła oręż i zamachnęła się w kierunku wroga. Jakież było jej zdziwienie gdy miecz zamiast odbić się od jego zbroi zatopił się głęboko w ciele potwora.
Reszta wojska wydawała się równie zaskoczona tym, że ich broń z taką łatwością zadaje rany przeciwnikom, pomimo ich masywnych zbroi, które przedtem ledwo byli w stanie uszkodzić.
Nowy zapał wstąpił w zdziesiątkowane wojska. Ze zdwojoną siłą siekały maszkary, pozostawiając po sobie jedynie śmiertelnie ranione, śmierdzące cielska bestii.
Po chwili na polu bitwy nie było już żadnego stwora.
Wojownicy nie dowierzali własnym oczom, udało się! Ich radość jednak była zasnuta przez smutek. Setki tysięcy poległych w boju braci leżały sponiewierane pomiędzy zwłokami maszkar.
Obrazek

Eltharion zamyślił się. W tłumie odszukał nadwornych medyków, podszedł do nich i długo im coś tłumaczył. Najwyżsi templariusze szkoleni do uzdrawiania rannych, a nawet konających kiwali głowami i szybko zabrali się do pracy, stosując się do wskazówek Elthariona.
Dzięki tym wskazówkom oraz tajemniczym miksturom szczęśliwie udało się uzdrowić wszystkich wojowników.
Obrazek

Niespodziewanie bogowie zstąpili na ziemię, wręczając zwycięzcą nader hojne dary, których się nie spodziewali. Bogowie wyrazili tym swoją wdzięczność i powagę zwycięstwa.
Obrazek

To objawienie uświadomiło im, że stoczyli największą bitwę w dziejach i teraz na długi czas na Zaczarowanych lasach znów zagości spokój.
Nie obawiając się już ataku potworów ucztowali na pustyni i po regenerującej siły nocy powrócili do swoich zamków.
Koniec.

A oto oryginalny raport z decydującej bitwy:
Obrazek



Pozdrawiamy, Ewelina465 i jadu


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: niedziela, 2 czerwca 2013, 11:30 
Offline
Magister

Dołączył(a): piątek, 15 marca 2013, 21:41
Posty: 183
gratki
a pamietacie jaki magiczny przedmiot sie trafil? ^^


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: niedziela, 2 czerwca 2013, 12:20 
Offline
Eskwair

Dołączył(a): poniedziałek, 26 listopada 2012, 11:26
Posty: 38
Dziękujemy :)
To był zwój zmniejszający koszt misji wojskowych -50%.
Mam nadzieję, że opowiadanie się podoba :)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
[ Time : 0.401s | 11 Queries | GZIP : On ]